Moja Droga

Gaj oliwny w drodze do San Damiano w Asyżu widziałam tylko przez moment, jego widok jest ze mną do dziś, od jesieni 2009 roku. Fresk ukazujący męczeństwo św. Sebastiana urzekł mnie pomimo licznych, drobnych ubytków w swojej strukturze. Pociąg kierujący się na rzymskie Zatybrze z lotniska Fiumicino przedstawił mi kadr, który wypełniłam spojrzeniem na dwie zakonnice i gumę balonową w ustach różowowłosej modelki. Majestatyczna Haga i jej zabytki architektoniczne zimową porą, róża w krużganku, francuskie do utraty tchu pole i las, wreszcie droga do grobu św. Jakuba, którą przeszłam na własnych nogach w 28 dni, pokonując blisko 800 kilometrów zróżnicowanego krajobrazu Hiszpanii.

Moja ścieżka jest już całkiem długa, na pewno kręta, malowniczo położona, często pnie się pod górkę, pełna jest zaskakujących momentów, widoków, splotów okoliczności. Lubię nią podążać z aparatem w dłoni. To jest miejsce, w którym znajdziesz jej ślady i pamiątki chwil, które udało mi się zatrzymać. 

Pragnę pogłębiać kreatywność i wrażliwe spojrzenie na świat. Dla siebie i dla tych, których kocham. Lubię opowiadać o swoich podróżach - tych małych i dużych poprzez zdjęcia. Miałam szczęście otrzymywać liczne stypendia, dzięki którym intensywnie zwiedzałam Europę. Dziś, gdy wszyscy siedzimy w domach z powodu pandemii koronawirusa, tym chętniej wracam do moich fotografii, by nacieszyć oczy wspomnieniem uniesień i wzruszeń.

Przez lata, szukając powodów do zachwytów, obejrzałam wiele obrazów, rzeźb, budynków. Któregoś razu, będąc w Berlinie, spędziłam 8 godzin w Bode Museum, filmując każdy z eksponowanych tam obiektów. W Salonikach już samo powietrze było źródłem ekscytacji, a dostojny Rzym przyniósł mi, ach przyniósł, wiele radości, ale też mnóstwo bólu. Perugia jest dla mnie rajem utraconym bezpowrotnie, Paryż już chyba zawsze kojarzyć mi się będzie z całującą się parą przed średniowiecznym kapitelem kolumny z Chrystusem na majestacie, L'Aquila to wspomnienie niebywałego bogactwa artystycznego, które już po mojej wizycie tak bardzo ucierpiało w wyniku potwornego trzęsienia ziemi, Utrecht stoi na podium w moim prywatnym rankingu malowniczych miast, Bamberg to dla mnie nie tylko słynna rzeźba z jeźdźcem, Londyn - źródło drobnych, perwersyjnych zaskoczeń w licznych antykwariatach, a Sankt Petersburg jest powodem odkrycia wcześniej nieznanej mi melancholii... Gdy myślę o tym, ile dane mi było zobaczyć do czasów pandemii, serce raduje się tak, że nie myślę o tym, co będzie potem. Nie zdołałam wszak jeszcze kontemplować wystarczająco intensywnie dotychczasowych przygód, prosić o kolejne - to bezczelność... A jednak, zapewne uda się odbyć jeszcze trochę podróży - niech więc niniejsza strona będzie miejscem dzielenia się wrażeniami.

Jest to wreszcie dla mnie jasne, bardziej niż kiedykolwiek, że mój świat to sztuka - w wielu jej odsłonach. Poszukuję, odczuwam, wyrażam swoje zachwyty w formie koncertów i fotografii, staram się też pisać. Kreuję wydarzenia artystyczne, lubię burze mózgów w pracy ze słuchaczami moich zajęć. Z wykształcenia jestem dyrygentką chóralną i historyczką sztuki. To jest strona internetowa, którą zaprojektowałam, by podzielić się moimi znaleziskami. W poszukiwaniu optymalnej drogi dla siebie przeszłam całkiem sporo, mam już wiele pamiątek zachwytów i olśnień. Dzielę się nimi z Tobą.

Co przyniesie nowy świat? Czy będzie w nim miejsce na muzykę chóralną i podróże do dzieł sztuki? Te dwa bieguny: tworzenie razem z bliskimi i odbiór wytworów świata artystycznego z obcymi, przypadkowymi ludźmi, wyznaczają moje pole zainteresowań. Lubię patrzeć na świat pełen przeciwieństw, ale też szukać w nim dróg pośrednich. Taka jest moja Droga i o tym mówi niniejsza strona. Zarazem stanowi ona apostrofę do Przyjaciółki (Moja Droga...), której dedykuję tutejsze poczynania. Myślę o nich w kategorii pisania nietypowego listu, w którym dzielę się swoimi najcenniejszymi spostrzeżeniami, które zdołam wyrazić tylko za pomocą niniejszej prezentacji. Zapraszam do zatrzymania się przy zdjęciach, których możliwość zrobienia dała mi jedyne w swoim rodzaju szczęście.
                                                                                         
                                                                                                                     Teresa Gręziak